Jacy postanowiła sprawdzić, kto siedzi za nią.
Odwróciła się i zobaczyła
Yuu, która z lubieżnym wzrokiem pochłaniała ogromną różową babeczkę.
Obok niej siedział chłopak, którego Jacy już widziała. Wydawało jej się,
że ma na imię Akira.
Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale usłyszała:
- Aaaaaa, to ty jesztesz Czejsi? - powiedziała Yuu z pełnymi ustami.
- Głupia, mówiłem żebyś nie gadała, kiedy zjadasz ostatnie kawałki czegoś, co należało do mnie - odezwał się Akira.
- No przepraszam ! Wybacz mi ! - niemal płaczliwym tonem wykrzyczała dziewczyna.
- Hmmm, nie przeszkadzam? - spytała zielonowłosa.
- Ech, nie. Właściwie, to czemu Cię do nas przenieśli? - z ciekawością w głosie zagadnął chłopak.
- To chyba dlatego, że sprawiam, ekhem, "problemy wychowawcze"
-
Jaki bajer ! Mamy prawdziwy zły charakter w szkole ! - nagle, nie
wiadomo skąd, obok nich pojawiła się wyglądająca na nie więcej niż 16
lat dziewczyna.
- Hah, wygląda na to, że nie będziesz osamotniona, Rin - obok niej zmaterializował się niemalże identyczny chłopak.
Jacy z szeroko otwartymi oczami przyglądała się obojgu.
Wyglądało na to, że są rodzeństwem.
Chciała ich o to zapytać, ale przerwał jej najpiskliwszy głos jaki kiedykolwiek słyszała.
-
Aaaaa, to moje miejsce !!!! - wydobyło się z malutkiej postaci, jaką
była dziewczyna z tęczową grzywką. Krzyk, jak oceniła Jacy, był
skierowany w jej stronę.
Przyjrzała się bardziej kolorowowłosej
postaci. Miała duże, wyraźne oczy, zgrabny nosek i małe, lecz pełne
usta. Przed nią musiała stać Alice. Jeszcze przed przeprowadzką słyszała
o dziewczynie z sercem zimnym jak lód (xD).
Teraz "lodowata
królowa zła" (xD xD) stała przed nią. Wiedziała, że nie może odpuścić.
Nie zamierzała wstać i ustąpić , ale Jacy nie umiała wpaść na żaden
pomysł.
Sekundy, nie chciały się dłużyć, zamiast tego mijały jak szalone, a nic nie przychodziło jej do głowy.
- Eureka! - zabrzmiało w głowie dziewczyny, bo oto wpadła na genialny pomysł.
I
tak noszenie saszetki keczupu w kieszeni kolejny raz miało się przydać.
Ostrożnie, cały czas wpatrują się w oczy "królowej" otworzyła saszetkę i
zdecydowała, że podczas wstawania zahaczy się o ławkę, aby zyskać na
czasie i zagłuszyć wyciśnięcie keczupu.
Powoli zaczęła wstawać.
Gdy była w pozycji siedząco-stojącej zahaczyła o stół i wycisnęła
zawartość saszetki na krzesło. Jacy była przygotowana do takiego planu,
gdyż codziennie wyciskała kilka saszetek.
Dzięki swojemu rytuałowi, teraz zrobiła to z największą klasą.
Alice
odsunęła ze swojej drogi, już prawie stojącą, Jacy i z uśmieszkiem na
podniesionej głowie, jak u damy przystało, usiadła na krześle, nie
zauważając niespodzianki.
Yuu zachwiała się na krześle i wybuchła głośnym śmiechem.
Alice zaczerwieniła się, po czym robiąc wymowną minę popatrzyła na blondynkę.
Ta,
mimo tego iż była uspokajana przez Akirę, nie mogła przestać. W końcu
zatkała ręką usta, policzyła do dziesięciu i krzyknęła na całą klasę:
- Genialny pomysł Jacy !
Zielonowłosa popatrzyła na nią i mrugnęła porozumiewawczo okiem.
Akira natomiast, bawiąc się w rycerza z bajki, zwrócił się do Alice:
- Mam nadzieję, że lubisz pomidory ;)
Nie
wiedząc jak zareagować, "lodowa księżniczka" podniosła się z krzesła,
popatrzyła na nie i zaczęła głośno płakać. Jak zawsze, u boku damy w
opresji pojawił się Ren.
- Co się stało, Alice?
- Nie mów,
że nie wiesz ! - zaczęła. - Jestem pewna, że to ta wasza nowa
koleżaneczka ! Przecież ona też siedziała na tym krześle !
Z drugiej strony 'zaketchupowanej' dziewczyny zmaterializowała się Rin.
- Nie ma nad czym ubolewać, kotku. W sekretariacie mamy pudło na rzeczy znalezione. Może uda ci się wyciągnąć jakąś spódnicę.
- Nie mam zamiaru nosić używanych rzeczy !- gwałtownie zaprotestowała Alice.
- Wydaje mi się, że nie masz wyboru - skwitowała Yuu.
Upokorzona tęczowowłosa skierowała się do wyjścia z klasy.
- Chyba trochę źle to przyjęła. Jacy, masz coś na swoje usprawiedliwienie? - spytał Akira.
-
Ech, mówiłam, że sprawiam "problemy wychowawcze". To nie moja wina, po
prostu musiałam zareagować - zaczęła się usprawiedliwiać.
Nagle dało się usłyszeć trzask.
Zaległa niepokojąca cisza. Przez drzwi przeszła właśnie przerażająco wyglądająca postać.
Miała krwiożerczy wzrok.
Wyraźnie było widać, że kogoś (lub czegoś) szuka.
W końcu jej spojrzenie zatrzymało się na jednym punkcie.
Była to Jacy.
Od razu na twarzy postaci namalował się uśmiech.
-Znalazłam!
- krzyknęła nieznajoma. Następnie podbiegła do osłupiałej dziewczyny i
wręczyła jej błękitną kopertę, po czym w podskokach opuściła salę.
W tym momencie wszystkie spojrzenia skierowały się w stronę Jacy. Ta dalej stała w osłupieniu, z którego wyrwał ją Ren:
- Co jest w kopercie?
Jacy ze zdziwioną miną otworzyła kopertę. W środku była równie błękitna kartka ze starannie wykaligrafowanymi literami.
- Znasz ją? - tym razem chórem wykrzyknęli Rin i Ren.
- Oczywiście, że nie. Dziś jest mój pierwszy dzień w tej szkole. Zastanawia mnie skąd wiedziała jak się nazywam.
- Nie dowiemy się jeśli nie pójdziemy na imprę. - Tym razem odezwała się Yuu
- Ale jak to my? - Jacy ze zdziwieniem zaczęła się wpatrywać w nowo poznane osoby
- Przecież jesteśmy jedynymi osobami, które stąd znasz, a skoro możesz kogoś zabrać to szkoda zmarnować taką okazję.
- Niech wam będzie, ale najpierw dowiedzmy się kim ona jest.
wtorek, 9 kwietnia 2013
Wstęp
A więc wstęp raz jeszcze tym razem wydłużony
Raz, dwa, trzy... Raz, dwa, trzy...
Na korytarzach elitarnej szkoły Lowood dało się usłyszeć nerwowe kroki.
Z kapturem naciągniętym na nietypowego koloru włosy w stronę gabinetu dyrektorki szła najnowsza uczennica.
- Och, panno Clark, proszę za mną - z uprzejmym uśmiechem powitała ją sekretarka. - Masz na imię Jocelyn, tak?
- Jacy, proszę mi mówić Jacy.
- Oczywiście. Muszę przyznać, zaskoczył mnie twój wygląd. Nauczyciele z poprzedniej szkoły kazali nam się spodziewać najgorszego !
Czyli wszystko jasne.
Już ją tutaj znają.
- Whoooooooooah ! Akira ! Widziałeś to!? - rozległ się krzyk z końca korytarza.
Jacy spojrzała w tamtym kierunku i lekko speszona uśmiechnęła się. W jej stronę szła właśnie roześmiana tleniona blondynka.
- Akira ! Mamy Nówkę w szkole ! - powiedziała.
Zza rogu wyszedł wysoki chłopak. Wyglądał na znudzonego. Tak, jakby reakcje wołającej go dziewczyny ani trochę go nie dziwiły.
- Yuu, powiedz mi proszę, czy ty naprawdę myślisz, że mnie to interesuje? - spytał.
Dziewczyna zamarła. Powoli odwróciła się w jego stronę i z przerażającym uśmiechem na ustach zaczęła:
- Słucham? Wydawało mi się, że coś mówiłe...
- Mam wrażenie, że powinniście być teraz na lekcjach ! - karcącym głosem zawołała sekretarka.
Akira złapał Yuu za rękę i pociągnął ją w stronę klasy.
- Przepraszam za nią - powiedziała pracownica szkoły. - ona po prostu ma, hmm, bardzo entuzjastyczne podejście do wszystkiego.
Jacy otwierała usta, aby odpowiedzieć, ale przerwał jej piskliwy głos.
Dochodził on jak zwykle z IVz. Mimo braku dyscypliny na lekcjach, zawsze osiągali najlepsze wyniki. To do tej klasy miała dołączyć Jacy.
Poprawiła zieloną czuprynę, uniosła głowę i powoli ruszyła do sali z której wydobywały się piski. Po przekroczeniu progu klasy, zauważyła źródło piskliwego głosu. Trafiła w środek kłótni. Rozpoznała wśród nich dziewczynę i chłopaka o tym samym odcieniu włosów. Jego delikatnie otulały uszy, za to jej opadały na ramiona.
Po krzykach można było wywnioskować, iż powodem kłótni była gra.
Więcej Jacy nie zdążyła wywnioskować, gdyż po jej zauważeniu zamilkli. Mniej zaskoczeni byliby po zobaczeniu pandy w szkole. Nowa osoba pojawiała się w szkole bardzo często, ale nigdy nie dołączała do klasy "z".
Ciszę przerwali Rin i Ren kontynuując swoją sprzeczkę. Nauczycielka nie zwracała na nic uwagi, skupiając się jedynie na książce, więc dziewczyna w spokoju zajęła miejsce w przedostatniej ławce.
Podczas "lekcji" każdy zajmował się czymś innym.

Na korytarzach elitarnej szkoły Lowood dało się usłyszeć nerwowe kroki.
Z kapturem naciągniętym na nietypowego koloru włosy w stronę gabinetu dyrektorki szła najnowsza uczennica.
- Och, panno Clark, proszę za mną - z uprzejmym uśmiechem powitała ją sekretarka. - Masz na imię Jocelyn, tak?
- Jacy, proszę mi mówić Jacy.
- Oczywiście. Muszę przyznać, zaskoczył mnie twój wygląd. Nauczyciele z poprzedniej szkoły kazali nam się spodziewać najgorszego !
Czyli wszystko jasne.
Już ją tutaj znają.
- Whoooooooooah ! Akira ! Widziałeś to!? - rozległ się krzyk z końca korytarza.
Jacy spojrzała w tamtym kierunku i lekko speszona uśmiechnęła się. W jej stronę szła właśnie roześmiana tleniona blondynka.
- Akira ! Mamy Nówkę w szkole ! - powiedziała.
Zza rogu wyszedł wysoki chłopak. Wyglądał na znudzonego. Tak, jakby reakcje wołającej go dziewczyny ani trochę go nie dziwiły.
- Yuu, powiedz mi proszę, czy ty naprawdę myślisz, że mnie to interesuje? - spytał.
Dziewczyna zamarła. Powoli odwróciła się w jego stronę i z przerażającym uśmiechem na ustach zaczęła:
- Słucham? Wydawało mi się, że coś mówiłe...
- Mam wrażenie, że powinniście być teraz na lekcjach ! - karcącym głosem zawołała sekretarka.
Akira złapał Yuu za rękę i pociągnął ją w stronę klasy.
- Przepraszam za nią - powiedziała pracownica szkoły. - ona po prostu ma, hmm, bardzo entuzjastyczne podejście do wszystkiego.
Dochodził on jak zwykle z IVz. Mimo braku dyscypliny na lekcjach, zawsze osiągali najlepsze wyniki. To do tej klasy miała dołączyć Jacy.
Poprawiła zieloną czuprynę, uniosła głowę i powoli ruszyła do sali z której wydobywały się piski. Po przekroczeniu progu klasy, zauważyła źródło piskliwego głosu. Trafiła w środek kłótni. Rozpoznała wśród nich dziewczynę i chłopaka o tym samym odcieniu włosów. Jego delikatnie otulały uszy, za to jej opadały na ramiona.
Po krzykach można było wywnioskować, iż powodem kłótni była gra.
Więcej Jacy nie zdążyła wywnioskować, gdyż po jej zauważeniu zamilkli. Mniej zaskoczeni byliby po zobaczeniu pandy w szkole. Nowa osoba pojawiała się w szkole bardzo często, ale nigdy nie dołączała do klasy "z".
Ciszę przerwali Rin i Ren kontynuując swoją sprzeczkę. Nauczycielka nie zwracała na nic uwagi, skupiając się jedynie na książce, więc dziewczyna w spokoju zajęła miejsce w przedostatniej ławce.
Podczas "lekcji" każdy zajmował się czymś innym.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


