wtorek, 9 kwietnia 2013

Część 1

Jacy postanowiła sprawdzić, kto siedzi za nią.
Odwróciła się i zobaczyła Yuu, która z lubieżnym wzrokiem pochłaniała ogromną różową babeczkę. Obok niej siedział chłopak, którego Jacy już widziała. Wydawało jej się, że ma na imię Akira.
Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale usłyszała:
- Aaaaaa, to ty jesztesz Czejsi? - powiedziała Yuu z pełnymi ustami.
- Głupia, mówiłem żebyś nie gadała, kiedy zjadasz ostatnie kawałki czegoś, co należało do mnie - odezwał się Akira.
- No przepraszam ! Wybacz mi ! - niemal płaczliwym tonem wykrzyczała dziewczyna.
- Hmmm, nie przeszkadzam? - spytała zielonowłosa.
- Ech, nie. Właściwie, to czemu Cię do nas  przenieśli? - z ciekawością w głosie zagadnął chłopak.
- To chyba dlatego, że sprawiam, ekhem, "problemy wychowawcze"
- Jaki bajer ! Mamy prawdziwy zły charakter w szkole ! - nagle, nie wiadomo skąd, obok nich pojawiła się wyglądająca na nie więcej niż 16 lat dziewczyna.
- Hah, wygląda na to, że nie będziesz osamotniona, Rin - obok niej zmaterializował się niemalże identyczny chłopak.
Jacy z szeroko otwartymi oczami przyglądała się obojgu.
Wyglądało  na to, że są rodzeństwem.
Chciała ich o to zapytać, ale przerwał jej najpiskliwszy głos jaki kiedykolwiek słyszała.
- Aaaaa, to moje miejsce !!!! - wydobyło się z malutkiej postaci, jaką była dziewczyna z tęczową grzywką. Krzyk, jak oceniła Jacy, był skierowany w jej stronę.
Przyjrzała się bardziej kolorowowłosej postaci. Miała duże, wyraźne oczy, zgrabny nosek i małe, lecz pełne usta. Przed nią musiała stać Alice. Jeszcze przed przeprowadzką słyszała o dziewczynie z sercem zimnym jak lód (xD).
Teraz "lodowata królowa zła" (xD xD) stała przed nią. Wiedziała, że nie może odpuścić. Nie zamierzała wstać i ustąpić , ale Jacy nie umiała wpaść na żaden pomysł.
Sekundy, nie chciały się dłużyć, zamiast tego mijały jak szalone, a nic nie przychodziło jej do głowy.
- Eureka! - zabrzmiało w głowie dziewczyny, bo oto wpadła na genialny pomysł.
I tak noszenie saszetki keczupu w kieszeni kolejny raz miało się przydać. Ostrożnie, cały czas wpatrują się w oczy "królowej" otworzyła saszetkę i zdecydowała, że podczas wstawania zahaczy się o ławkę, aby zyskać na czasie i zagłuszyć wyciśnięcie keczupu.
Powoli zaczęła wstawać. Gdy była w pozycji siedząco-stojącej zahaczyła o stół i wycisnęła zawartość saszetki na krzesło. Jacy była przygotowana do takiego planu, gdyż codziennie wyciskała kilka saszetek.
Dzięki swojemu rytuałowi, teraz zrobiła to z największą klasą.
Alice odsunęła ze swojej drogi, już prawie stojącą, Jacy i z uśmieszkiem na podniesionej głowie, jak u damy przystało, usiadła na krześle, nie zauważając niespodzianki.
Yuu zachwiała się na krześle i wybuchła głośnym śmiechem.
Alice zaczerwieniła się, po czym robiąc wymowną minę popatrzyła na blondynkę.
Ta, mimo tego iż była uspokajana przez Akirę, nie mogła przestać. W końcu zatkała ręką usta, policzyła do dziesięciu i krzyknęła na całą klasę:
- Genialny pomysł Jacy !
Zielonowłosa popatrzyła na nią i mrugnęła porozumiewawczo okiem.
Akira natomiast, bawiąc się w rycerza z bajki, zwrócił się do Alice:
- Mam nadzieję, że lubisz pomidory ;)
Nie wiedząc jak zareagować, "lodowa księżniczka" podniosła się z krzesła, popatrzyła na nie i zaczęła głośno płakać. Jak zawsze, u boku damy w opresji pojawił się Ren.
- Co się stało, Alice?
- Nie mów, że nie wiesz ! - zaczęła. - Jestem pewna, że to ta wasza nowa koleżaneczka ! Przecież ona też siedziała na tym krześle !
Z drugiej strony 'zaketchupowanej' dziewczyny zmaterializowała się Rin.
- Nie ma nad czym ubolewać, kotku. W sekretariacie mamy pudło na rzeczy znalezione. Może uda ci się wyciągnąć jakąś spódnicę.
- Nie mam zamiaru nosić używanych rzeczy !- gwałtownie zaprotestowała Alice.
- Wydaje mi się, że nie masz wyboru - skwitowała Yuu.
Upokorzona tęczowowłosa skierowała się do wyjścia z klasy.
- Chyba trochę źle to przyjęła. Jacy, masz coś na swoje usprawiedliwienie? - spytał Akira.
- Ech, mówiłam, że sprawiam "problemy wychowawcze". To nie moja wina, po prostu musiałam zareagować - zaczęła się usprawiedliwiać.
Nagle dało się usłyszeć trzask.
Zaległa niepokojąca cisza. Przez drzwi przeszła właśnie przerażająco wyglądająca postać.
Miała krwiożerczy wzrok.
Wyraźnie było widać, że kogoś (lub czegoś) szuka.
W końcu jej spojrzenie zatrzymało się na jednym punkcie.
Była to Jacy.
Od razu na twarzy postaci namalował się uśmiech.
-Znalazłam! - krzyknęła nieznajoma. Następnie podbiegła do osłupiałej dziewczyny i wręczyła jej błękitną kopertę, po czym w podskokach opuściła salę.
W tym momencie wszystkie spojrzenia skierowały się w stronę Jacy. Ta dalej stała w osłupieniu, z którego wyrwał ją Ren:
- Co jest w kopercie?
Jacy ze zdziwioną miną otworzyła kopertę. W środku była równie błękitna kartka ze starannie wykaligrafowanymi literami.
- Znasz ją? - tym razem chórem wykrzyknęli Rin i Ren.
- Oczywiście, że nie. Dziś jest mój pierwszy dzień w tej szkole. Zastanawia mnie skąd wiedziała jak się nazywam.
- Nie dowiemy się jeśli nie pójdziemy na imprę. - Tym razem odezwała się Yuu
- Ale jak to my? - Jacy ze zdziwieniem zaczęła się wpatrywać w nowo poznane osoby
- Przecież jesteśmy jedynymi osobami, które stąd znasz, a skoro możesz kogoś zabrać to szkoda zmarnować taką okazję.
- Niech wam będzie, ale najpierw dowiedzmy się kim ona jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz